Cześć wszystkim! 👋💰
Chciałam otworzyć dziś temat rzekę, czyli współpracę z klientami i wycenę własnej pracy. Niezależnie od tego, czy łapiecie małe zlecenia na ilustracje dla znajomych, projektujecie plakaty dla lokalnych instytucji, czy pracujecie jako pełnoetatowi freelancerzy – na pewno przynajmniej raz usłyszeliście legendarne zdanie: „Ale przecież dla Ciebie to tylko chwila klikania, dlaczego to tyle kosztuje?”.
Istnieje dziwne, społeczne przekonanie, że praca kreatywna to nie do końca „prawdziwa praca”, tylko przyjemne hobby, za które w zasadzie nie powinno się brać dużych pieniędzy. Klienci często zapominają (albo nie chcą pamiętać), że płacą nie za te dwie godziny, które spędzamy bezpośrednio nad plikiem w programie graficznym czy przy sztaludze. Płacą za lata nauki, drogi sprzęt, oprogramowanie, podatki i przede wszystkim – za naszą unikalną wiedzę i styl.
Najtrudniejsza bywa jednak asertywność. Jak wycenić swój czas, kiedy z tyłu głowy psuje nam krew syndrom oszusta? Jak spokojnie, ale stanowczo edukować klienta, dlaczego dobra grafika wektorowa czy unikalny layout mają swoją cenę, bez wchodzenia w pozycję kogoś, kto musi się gęsto tłumaczyć?
Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń na polu bitwy z klientami:
- Jaki macie system wyceniania prac? Rozliczacie się za godzinę, za konkretny projekt (fixed price), czy uzależniacie stawkę od budżetu i wielkości klienta?
- Jak reagujecie na propozycje „pracy do portfolio” albo „w zamian za promocję”? Czy zdarzyło Wam się kiedyś, że taka współpraca faktycznie przyniosła Wam realne korzyści, czy to zawsze pułapka?
- Macie jakieś swoje ulubione, dyplomatyczne formułki na odmowę, kiedy klient próbuje drastycznie zbić cenę poniżej Waszego minimum?
Podzielcie się swoimi historiami (i anegdotami o trudnych klientach, chętnie poczytam!). 👇
Dodaj komentarz